Księga dwudziesta trzecia
W Hollywood, Obcego przygarnąć nie chcieli,
Gdyż Obcych z plastiku cały tuzin mieli.
"Cóż nam po tym stworze?!" Magazynier wrzasnął...
Dostał szczęką w czapę i na wieki zasnął.
Obcy wściekł się bardzo, takim przywitaniem,
"Dajcie mi prezesa - będzie drugim daniem!"
Larmo się w wytwórni strasznie narobiło,
"Ratuj się kto może! Obcemu odbilo!"
"Ruszył biedny Obcy w obce sobie strony,
Zemszczę się na wszystkich jakem jest szalony!
Zostaną po nich zgliszcza, piasek, ziemia, torf,
Dokonam tego wkrótce jakem Xinomorf."
Myśląc tak o zemście gniazda zaczął szukać,
By się przed Marines mógł był rychło uciekać.
Wiedzał bowiem Obcy, co go może czekać,
Gdy wojskowe działka zaczną na niego szczekać.
Wieczór wnet nadciagnął, Obcy zęby szczerzy,
Czas się przysposobić do sutej wieczerzy.
Wyszedł z gniazda Xino, dyskretnie, cichaczem,
A tuż przed nim stoi Tadeusz z miotaczem.
"Nie tak prędko, mały", Tadzik szepnął cicho,
Wreszcie cię spoktalem! Hurra! Niech mnie licho!
Uciekaj czym prędzej, chcą Cię mieć żywego,
Ja zaś chciałbym ujżeć piątą część "Obcego"...
Stronę stworzył, oraz dodał polskie literki do utworów
Tomasz 'Merlin' Kolinko w roku pańskim 1999 / 2000. Oryginał znajduje się
pod adresem http://www.sprint.com.pl/~tom/pt