Księga czternasta
Tadzik w okno popatrzył, ziewnął, że aż miło*
Cóż to tak naprawdę dzisiaj mi się śniło?
Myśl ta cały czas spokoju mu nie daje,
Czyż to na myśl o Jabbie penisik mu staje?
Z niedowieżaniem Tadzik głową kiwa,
Chyba pojdę do baru, napiję się piwa.
Reszta bandy też chętnie się napije,
Na myśl o złotym trunku cieszą im się ryje.
Wkrótce po wypitku wiara z baru wyszła,
Gdyż dziś na zemstę właśnie pora przyszła.
Zemsta to nie bajka ani żaden poker,
Już ,już wyruszają na "Rancho Skywalker".
Wkrótce się dokona, w końcu zemsta słodka,
Zasłużona kara dziś Lucasa spotka.
Lecz Grzesiu jak to Grzesiu, wcale nie jest frajer,
Wita ich na progu i pociska bajer:
"Welcome people, siemacie ludziska..."
Lecz Tadkowi w dłoni miecz świetlny już błyska.
Wysłowić się nie dał Grzesiowi biednemu,
Odwrócił się na piecie i... odszedl, niewiedzieć czemu.
Wszystkich zdumienie ogarnęło wielkie,
Wszak w Tadeuszu nadzieje pokladali wszelkie.
Tadeusz jął tłumaczyć każdemu co się da,
"Moc wielki wpływ na umysły słabe ma". **
* - tutaj wniosłem drobną poprawkę.
** - prawdę mówiąc wiele fragmentów tej księgi zmieniłem. Mam nadzieję , że autor mi to wybaczy ;-)
Stronę stworzył, oraz dodał polskie literki do utworów
Tomasz 'Merlin' Kolinko w roku pańskim 1999 / 2000. Oryginał znajduje się
pod adresem http://www.sprint.com.pl/~tom/pt